Dobranie dla siebie odpowiedniego aparatu fotograficznego potrafi być nie lada wyzwaniem. Dlaczego? Trudność wyboru wynika przede wszystkim w ‚klęski urodzaju’.
Aparatów dostępnych na rynku jest wiele. Co prawda najbardziej popularne są dwie marki to jednak różnorodność modeli potrafi wprawić w zakłopotanie.
Dodatkowo świadomość, że parametry aparatu poważnie wpływają na jakość zdjęcia, czyni kwestię zakupu nieco trudną.
Także wszechobecne reklamy, które swoimi nie do końca profesjonalnymi przekazami próbują dodatkowo uzyskać efekt korzystny dla sprzedawcy.
Między innymi właśnie dlatego na pewnym etapie wybierania aparatu spotykamy się z terminem megapixele, których z dnia na dzień jest w aparatach coraz więcej.
Ilość megapixeli staje się pomału kartą przetargową podczas oferowania aparatów fotograficznych i telefonów komórkowych. I choć pojawia się nurt, który próbuje wypromować „fotografię komórkową” to jednak nie da się ukryć, że aparaty komórkowe mają zupełnie odmienne funkcje. Oczywiście da się zrobić ładne zdjęcie telefonem to jednak aparat fotograficzny będzie pozwalał użytkownikowi na znacznie więcej.

Oferta aparatów fotograficznych wygląda obecnie trochę jak licytacja zgodnie z hasłem „kto da więcej pixeli”. Tymczasem nie zawsze więcej znaczy lepiej a są też sytuacje, że więcej znaczy wręcz gorzej. Dodatkowo też ulegamy otaczającej manii i presji mnożenia wszystkiego co się da, niezależnie od sensu tego procesu.

Czy więc „wyścig pixeli” ma sens? Czy należy go unikać? A może należy mu się poddać?

Sprawa megapixeli w aparacie nie jest jednoznaczna i łatwa. Trzeba pamiętać o tym , że wszystko ma dwie strony. Niejeden doświadczony fotograf przejechał się pewnie na milionach pixeli zanim zaczął podchodzić do tego metodycznie, technicznie i technologicznie. Czymże bowiem są te pixele i co one nam mówią?
W tym miejscu nie będziemy zagłębiać się w czysto technologiczne rozważania, ponieważ nie jest to miejsce przeznaczone na takie analizy. To co dla Ciebie, jako początkującego fotografa jest naprawdę istotne to fakt, że pixele to swego rodzaju drobinki światłoczułe, które pochłaniają światło odbite od fotografowanego obiektu. Na tej podstawie przenoszą obraz z rzeczywistości na matrycę aparatu. Matrycę, która zdecydowanie ma znacznie większe znaczenie niż same pixele. W przypadku matrycy jej rozmiar ma znaczenie, szczególnie gdy zaczynamy upychać ją pixelami. Samo mnożenie drobinek światłoczułych bez powiększania matrycy może zrobić więcej szkody niż pożytku, ale o tym za chwilę.

Początkujący fotograf powinien zwracać uwagę na pixele, powinien się nimi interesować z uwagi na to, że decydują one o jakości zdjęcia ale przede wszystkim o możliwości późniejszego wykonania odbitki na papierze. Jeżeli na początek planujemy realizować fotografie, które będą umieszczane na typowej, pocztówkowej odbitce w formacie 10×15, to przy zachowaniu najlepszej rozdzielczości 300dpi potrzeba jedynie 2 Megapixele. Dużo?

Oczywiście, że nie. Producenci telefonów komórkowych promują się większymi wartościami. Tym czasem, widać jednoznacznie, że nie jest t o w ogóle potrzebne, przy zachowaniu takich określonych oczekiwań czy potrzeb. Przy większej odbitce mogą się już pojawić delikatne straty na wartości ale gdy już zaczniemy planować duże fotografie w dużym formacie, wówczas można pomyśleć o zmianie parametrów sprzętu pamiętając by ze wzrostem liczby pixeli rósł również rozmiar matrycy.

Dlaczego więc zwiększanie liczby pixeli może zaszkodzić? Przede wszystkim samo zwiększanie bez zmiany matrycy szkodzi samym pixelom. Jako cząsteczki światłoczułe potrzebują one powierzchni by te światło pobierać. Im więcej pixeli na tej samej powierzchni tym muszą być one mniejsze. Co to oznacza?
De facto… zmniejsza to odbiór światła. Nie można bowiem powiedzieć, że będzie to samo bo suma powierzchni będzie ta sama. Każdy pixel pobiera światło indywidualnie. Nie można tu zastosować prostego przeniesienia.
Przez to właśnie obiekty mniej doświetlone mogą być gorzej rejestrowane.
Co jeszcze wiąże się z tym zjawiskiem?
1. Mniejsza czułość na światło zwiększa szumy. W takiej sytuacji potrzebny jest aparat z ulepszonym oprogramowaniem do redukcji szumów i stabilizacji obrazu.
2. Wspomniane gorsze rejestrowanie obiektów mniej doświetlonych.
3. Niższa jakość tonalna zdjęcia. Słabiej zostają odwzorowane barwy oraz przejścia między nimi, słabiej widać gradację barw.
4. Pojawiają się wady optyki aparatu. Trzeba zainwestować w dodatkowe ulepszania.

Widać zatem, że zyskujemy tak naprawdę wiele kłopotów zyskując megapixele. Oczywiście idą za nimi także pewne dobre zmiany jak lepsze kadrowanie fotografowanych obiektów czy mocniejszy zoom cyfrowy. Zaczynając jednak przygodę z fotografią warto skoncentrować się na aparacie, który ma 5-6 Megapixeli, do 10, ale za to posiada wiele ciekawych rozwiązań elektronicznych, ma większą matrycę, dobre parametry obiektywu, parametry przysłony i opcje stabilizowania obrazu. One zdziałają znacznie więcej przy tworzeniu doskonałego zdjęcia niż same, mnożone pixele.
Dlatego też, jeżeli stoisz właśnie przed decyzją o zakupie aparatu fotograficznego, przemyśl dobrze; czego tak naprawdę od niego oczekujesz.

A jeżeli powyższe rozważania o pixelach to jeszcze dla Ciebie za mało, szukasz więcej, bardziej szczegółowej wiedzy, to zapisz się na newsletter. Będziesz regularnie otrzymywać ciekawe informacje, newsy i porady dotyczące samego sprzętu, jak i techniki robienia dobrych zdjęć.

Formularz tuż poniżej :)

Wypełnij formularz aby otrzymywać informacje o nowych wpisach na blogu Anatomia Fotografii